Warszawa 1 Maja 2018

Publicystyka

Wojna nigdy nie była, nie jest i nie będzie lekarstwem na kłopoty i patologie ludzkości. Jeżeli nawet w wyniku wojny   zdołamy rozwiązać jakiś problem, to równocześnie stwarza ona cały szereg nowych, zwykle znacznie poważniejszych problemów, o czym naocznie przekonujemy się obserwując wojny religijne na Bliskim Wschodzie i liczne zamachy, również w Europie.

Kilka dni temu dowiedziałam się z wiadomości radiowych czegoś, w co trudno mi uwierzyć. Chodzi o audiencję M. Morawieckiego u papieża w Watykanie. Otóż Papież ponoć uznał za słuszną naszą politykę zamykani granic przed przybyszami z Południa, których wygnała ze swoich siedzib bieda i zawierucha wojenna. Jak to pogodzić z goszczeniem przez niego kilku rodzin muzułmańskich i z wieloma wezwaniami do przychodzenia uchodźcom z pomocą, do przypominania skargi Chrystusa: „byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie”? Albo więc jest to zwyczajne, ordynarne kłamstwo, albo ktoś (premier lub dziennikarze) coś tu pochachmęcił. A o pochachmęcenie jest bardzo łatwo, gdyż w tej sprawie nastąpiło dziwne materii pomieszanie.

Przygotowywana przez PiS „danina” od najlepiej zarabiających na rzecz osób niepełnosprawnych to wprowadzenie faktycznie drugiego progu podatkowego (nie traktuję minimalnej obecnie kwoty wolnej od podatku jako progu podatkowego), przy czym ten próg został ustawiony bardzo wysoko i obejmie znikomy procent społeczeństwa.

W tym miejscu należy przypomnieć, że to PiS za swoich pierwszych rządów zniósł drugi próg podatkowy, który wówczas obejmował osoby o stosunkowo wysokich dochodach, nie tylko elitę finansową, co ma miejsce obecnie.

W Polsce mamy samorządy i system samorządowy, ale brakuje w tym systemie prawdziwej samorządności. To tylko pozorny paradoks, bowiem pojęcie samorządów i samorządności  nie jest w polskiej praktyce tożsame.

W tym miejscu trzeba sięgnąć do rodzajów demokracji. 

Podkategorie

  Jesteśmy na FB i YouTube