Powstanie Warszawskie

Dziennik Trybuna    
12 - 13 marca 2018   

Od kilku lat, w Polsce, postępuje aktywizacja ruchów nacjonalistycznych, spadkobierców endecji i ugrupowań o sympatiach profaszystowskich II RP. Poza historycznymi, skompromitowanymi hasłami związanymi z tym środowiskiem, jak antysemityzm, rewizjonizm historyczny czy etniczne podziały na lepszych i gorszych obywateli, pojawiają się nowe, rasizm celujący w uchodźców, dążenie do klerykalizacji państwa w duchu toruńskim, dyskryminacja osób o odmiennej orientacji seksualnej czy też ograniczanie praw kobiet.

Nie są to zjawiska marginalne jak twierdzi prawica. Fala nacjonalizmu wylała się na ulice podczas tzw. Marszów Niepodległości, publicznego wieszania kukły Żyda we Wrocławiu, ekscesów w Katowicach z wieszaniem wizerunków europosłów czy wystąpień w Sejmie RP posłów reprezentujących podobne ugrupowania.

Prawicowa władza reaguje niemrawo w wypadkach skrajnych, czasem ocierających się o groteskę, jak obchody urodzin Hitlera przez polskich neonazistów. Przeważnie jest obojętna a nawet chroni ekscesy narodowców represjonując tych, którzy odważyli się protestować.

A przecież Konstytucja w Art. 13. mówi wyraźnie:

Zakazane jest istnienie partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub wpływu na politykę państwa albo przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa

Czyżby prawica nie czytała Konstytucji RP?

Jednak chyba czyta! Ale art. 13 stosuje wybiórczo i asymetrycznie. W wypadku ulicznych protestów znacznie częściej zatrzymywani są obywatele sprzeciwiający się nacjonalizmowi i faszyzmowi, sprawy wnoszone przeciw ekscesom narodowców i rasistów, którzy propagują publicznie swoje poglądy są umarzane a stowarzyszenia spod znaku falangi i celtyckiego krzyża są legalne.

Swój flirt z ultraprawicą obóz władzy przykrywa dekomunizacją skierowaną we wszystko, co słusznie lub niesłusznie, ma coś wspólnego z polskim lub światowym ruchem lewicowym.

Czy praworządność, respektowanie praw człowieka i postanowień Konstytucji RP można zasłonić parawanem dekomunizacji?

Dowiedziałem się od prominentnych działaczy z prawej strony o zagrożeniu ze strony KPP. Przypominam, że Komunistyczna Partia Polski została rozwiązana przez Komintern w 1938 roku a jej członkowie stali się obiektem czystek stalinowskich. Dowiedziałem się także o lewicowym charakterze hitlerowskiej NSDAP. Jest to sprzeczne z powszechną wiedzą na ten temat, radzę poczytać. Ten sam polityk dojrzał morze czerwonych flag z sierpem i młotem na pochodach pierwszomajowych, w których nigdy nie uczestniczył, a nie widzi zakazanych prawem nacjonalistycznych haseł na imprezach, w których czasem bierze udział.

Zagrożeniem dla prawicy jest także historia najnowsza. Próbuje ona różnymi metodami wymazać z naszych dziejów okres Polski Ludowej i odebrać ludziom tamtego okresu prawo do godności. Inaczej prawica musiałaby przyznać, że także z tego dorobku korzysta.

Mam świadomość tego, że próby „polerowania” wizerunku PRL nic nie dają, brzydkie plamy pozostaną. Trzeba mieć tego świadomość i wyciągnąć z tego naukę na przyszłość, ale PRL to także dorobek kilkudziesięciu milionów Polaków, osiągnięcia w dziedzinie kultury, nauki, czy też odbudowy państwa. Haniebne byłoby wygumkowanie ich osiągnięć, bo pracowali i tworzyli w Polsce takiej, jaka była, dla dobra nas wszystkich, a nie dla ZSRR, jak twierdzą politycy wiadomej opcji.

Polska jest wciąż krajem demokratycznym. Mamy nasz mandat wyborczy, wolności obywatelskie i prawo wyboru wartości, lecz historia uczy nas, że nie jest to dane raz na zawsze. Na gmachu demokracji pojawiają się rysy, Trybunał Konstytucyjny z wadami prawnymi, niekonstytucyjna ustawa sądownicza, serwilistyczna wobec władzy prokuratura i policja.

Naszym obywatelskim obowiązkiem jest obrona ojczyzny przed autorytaryzmem. Nie dajmy się uwieść fałszywym prawdom, zbrodniczym ideom i pospolitym kłamstwom. To, co proponuje się nam, jako odnowę jest powrotem do starych niebezpiecznych praktyk. Demokrację można również utracić na drodze pozornie legalnych działań władzy. Nie możemy do tego dopuścić. Polska potrzebuje systemowej zmiany, ale nie może ona być brunatna! Taką zmianę, korzystną również dla tych, którzy zostali wykluczeni w procesie transformacji, proponuje Polska Partia Socjalistyczna.

 

 

Cezary Żurawski

  Jesteśmy na FB i YouTube