11 listopada AWF

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 
Nie jestem dendrologiem. Moja wiedza o ochronie przyrody i o ekologii pochodzi z literatury popularnonaukowej, zawiera konglomerat wiadomości o przyrodzie i zbiór emocjonalnych bon motów o miłości do zwierzątek i kwiatków. Nie będę się, więc wymądrzał na temat, na którym znam się jak świnia na gwiazdach.
Dlatego nie zamierzam dołączać do chóru złotoustych urzędników i specjalistów wyposażonych w słoik Korników Drukarzy.
Nie przywiążę się także do "Harwestera". Odwleka to jedynie egzekucję lasu. Wojna z maszynami jest skuteczna jedynie medialnie, to nie maszyny i drwale ponoszą odpowiedzialność za zrywkę w puszczy tylko resort leśnictwa. W XIX wieku w Wielkiej Brytanii też niszczono mechaniczne krosna, ale bezrobotnym to nie pomogło. Takie akcje, niewątpliwie w słusznej sprawie rodzą konflikty między ludźmi, którzy nawet nie są stronami sporu, a mogą doprowadzić do tragedii. Ostatnio drwal pobił operatora kamery, ani jeden ani drugi nie byli formalnie w sporze, po prostu zarabiali na życie.
Nie będę krytykował pracowników leśnych, bo nie są niczemu winni. Mają umowy o pracę, perspektywę dłuższego zatrudnienia i rodziny, które chcą jeść. Oczekiwanie, że będą oni oceniać zasadność zaleceń Trybunału Sprawiedliwości EU jest idiotyzmem.
Zło należy zwalczać usuwając jego przyczynę.
Na tą chwilę trudno to udowodnić, lecz przyczyna rabunkowego, jak się zdaje, wyrębu Puszczy Białowieskiej i doprowadzenie do bezprecedensowego konfliktu z UE, jest bardzo podejrzana. To przekręt z gigantyczną kasą w tle.
Należy mieć świadomość, że drewno szlachetne, pozyskiwane z 100 – 200 letnich drzew niektórych gatunków to surowiec służący do produkcji towarów luksusowych. Obecnie możemy wytwarzać substytuty drewna tożsame pod względem parametrów mechanicznych i estetycznych a nawet lepsze. Dębowa szafa to snobizm, nie potrzeba.
Mój pracodawca nabył mi biurko do pracy w jednej z największych firm produkujących meble biurowe za około 120 zł. Nie ma w nim nawet jednego drewnianego wiórka, chociaż wygląda jak by było zrobione ze świerczyny. Miałem także zaszczyt usiąść, pod czujnym okiem właściciela, za biurkiem z czarnego dębu o nazwie, nomen omen, „Minister", produkcji ekskluzywnej wytwórni mebli na zamówienie, w cenie 15 000 zł. Wierzcie mi siedząc za jednym jak i za drugim pisałem takie same bzdury.
Kubik (m3) tarcicy świerkowej kosztuje około 700 zł, substytuty drewna są wielokrotnie tańsze. Sprzedaż tego drewna to wielka kasa i rzeczywisty powód wyrębu.
Zwracam się więc do dziennikarzy śledczych, publicystów, „ zielonych" ekologów żeby prześledzili drogi wywozu i sprzedaży białowieskiego bogactwa. Sprawdźcie, kto je przetwarza na luksusowe fanaberie bogaczy, kto wydaje zezwolenia a kto decyduje o eksporcie. Jakie kraje kupują nasze świerki, dęby i sosny tworząc popyt, a mimo to ich rządy grzmią na nas z Brukseli? Kro dostał awans a kto łapówkę? Kto prowadzi lobbing a kto ma firmę związaną z przemysłem drzewnym?
Kto już jest prominentem a kto jeszcze gangsterem?
Jeżeli wykorzystamy nasze środki i odwagę przedstawimy społeczeństwu istotę tego procederu, ocalimy nasze lasy. A może nawet ktoś poniesie za to odpowiedzialność.
Cezary Żurawski

  Jesteśmy na FB i YouTube