Publicystyka

Przy okazji defilady wojskowej w dniu 15 sierpnia wyszły na powierzchnię wszystkie problemy polskiej armii i Polski, jako kraju. Chodzi o cały kompleks spraw związanych z naszymi tradycjami militarnymi, polityką medialną, szczególnie dotyczącą historii oraz aktualnym poziomem uzbrojenia w konfrontacji z wymogami XXI wieku. Zwraca uwagę przede wszystkim wizerunkowy brak spójności pomiędzy rzeczywistością i historią a symboliką płynącą z tego, co ujrzeliśmy na Wisłostradzie i w powietrzu nad Wisłą.
Trzeba zwrócić uwagę, że defilada odbywała się w roku 100-lecia odzyskania niepodległości, a jej wymiar historyczny i propagandowy nastawiono na mające mieć miejsce za dwa lata 100-lecie Bitwy Warszawskiej. Przede wszystkim symbolika nawiązująca do konfrontacji polsko-rosyjskiej, kiedy wiadomo, że w tym 100-leciu miały przynajmniej miejsce trzy wielkie wydarzenia, z których Bitwa Warszawska może być jedynie epizodem w konfrontacji z kilkuletnimi zmaganiami Polaków na frontach I wojny światowej i najbardziej krwawej II wojny światowej, oraz wielkimi ofiarami, jakie ponieśliśmy jako naród. Wiąże się z tym absolutnie niespójny i zakłamany przekaz historyczny dotyczący II wojny światowej, w którym zapomina się przynajmniej o dwóch sprawach: po pierwsze o sprawcach tej wojny i po drugie o proporcji wysiłku i liczbie ofiar na frontach wschodnim, zachodnim i południowym.

Wejście w XXI wieku społeczeństw, w tym również polskiego, w erę cyfrową, poza pozytywnym aspektem dotyczącym rozwoju, ma również swoje negatywne odniesienia w postaci zjawiska nazywanego wykluczeniem cyfrowym. Problem ten podejmowano m.in. w jednym z opracowań Kancelarii Senatu w końcówce roku 2015.

Polska Partia Socjalistyczna zgłosiła inicjatywę legislacyjną – ogłoszenie powszechnej amnestii z okazji stulecia niepodległości Polski. Wniosek w tej sprawie został skierowany w dniu 28 marca br. do prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.

Od złożenia listu minęło trochę czasu, zbliża się kulminacja obchodów stulecia, a reakcji Prezydenta RP brak. Temat, także nie został zauważony przez innych polityków, nawet media podchodzą do sprawy jak „pies do jeża”.

Narodowe Siły Zbrojne, Brygada Świętokrzyska, niezliczeni żołnierze wyklęci oraz inni herosi środowisk prawicowych i narodowych wypierają z historii niezliczonych bohaterów II wojny światowej i okresu powojennego. Inkwizytorzy ideologiczni spod znaku prawicowego młota na czarownicę, jakim jest Instytut Pamięci Narodowej, nieprzerwanie dbają o to, aby rugować pamięć o lewicy. Jednocześnie nawet najwięksi kabotyni i mitomani przechodzą do kanonu bohaterów narodowych kreowanego przez PiS-owskich włodarzy naszego kraju. W walce o pamięć nie liczą się rzeczywiste zasługi, a jedynie wyznawane poglądy. Przy nieustannej gloryfikacji historycznej prawicy wymazuje się poniekąd pamięć o innych ugrupowaniach, z którymi nie po drodze środowiskom konserwatywno-narodowym. Nadmierna mitologizacja oddziałów prawicowych przyczyniła się do niemal całkowitego wyparcia ze świadomości Polek i Polaków pamięci o formacjach zbrojnych takich jak Bataliony Chłopskie[1], Gwardia Ludowa WRN[2], Milicja Robotnicza PPS-WRN, Formacje Bojowo-Milicyjne Polskich Socjalistów, Korpus Bezpieczeństwa, Polska Armia Ludowa, Polska Ludowa Akcja Niepodległościowa, czy Socjalistyczna Organizacja Bojowa. Celem środowisk bliskich lewicy powinna być pamięć o bohaterach tamtych lat. Jesteśmy im to winni, zarówno jako Polacy, jak i lewicowcy.

  Jesteśmy na FB i YouTube                ,                                      Profil OKW na FB